Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 listopada 2015

Jesienne nawilżenie

Nie wiem jak wam, ale mi jesień kojarzy się nie tylko z pięknymi kolorami na dworze, ale także z przesuszoną skórą. Co roku jesienią zmagam się z suchością mojej skóry. Może spowodowane jest to tym, że w lecie mało używam balsamów do ciała, a moje kremy do twarzy też nie są jakoś specjalnie nawilżające, a w jesieni coraz to chłodniejsze dni w cale jej nie pomagają. Tak czy inaczej, moja skóra jesienią jest mocno przesuszona. Dlatego też, własnie jesień jest u mnie bogata w wiele kremów  nawilżających czy też balsamów do ciała. W tym roku oczywiście nie jest inaczej, dlatego teraz chciałabym się z wami podzielić kosmetykami, które pomagają mi w tym roku.

Na początek może zacznę od ciała, ponieważ mam tylko jeden balsam, który przynosi mojej skórze ukojenie, a jest to Ziaja Kozie Mleko. Chociaż mówiąc otwarcie zapach tego balsamu, czy też mleczka, bo tak własnie jest ono nazwane, nie jest dla mnie najpiękniejszy i wydaje mi się, że mógłby zostać zmieniony, to właściwości tego mleczka są dla mnie nieocenione.

Teraz już przejdę do twarzy, bo tutaj zawsze dzieje się najwięcej.

W okresie letnim zawsze używam pudrów matujących, ponieważ wtedy moja skóra, szczególnie w strefie T się przetłuszcza, ale w okresie jesienno- zimowym wraca do swojej suchej wersji i wtedy większość podkładów czy pudrów sprawia, że czuję na twarzy to niemiłe ściągnięcie. Dlatego własnie sięgam po bardzo tłusty krem, również z Ziajii i jest to krem oliwkowy. Wiem, że zawiera on parafinę, ale jakoś specjalnie mi ona nie przeszkadza, ale żeby moja skóra od tego odpoczęła używam go na zmianę z innym kremem. Ten jest już marki Oriflame, pochodzi dokładniej z serii Optimals. Dedykowany jest do skóry mieszanej, ale również bardzo dobrze nawilża i ma dużo lżejszą konsystencję od tego z Ziajii. Dodam też, że obydwu tych kremów stosuję na noc.



Natomiast na dzień używam innego kremu, dedykowanego własnie na dzień, również z tej samej serii to ten wyżej. Kupiłam je w pakiecie razem z kremem pod oczy, ale jeszcze nie zdążyłam go wypróbować, gdyż używam innego.

No i nie byłabym sobą, gdybym nie używała kremu pod oczy. Początkowo ten krem sprawiła, że oczy mi łzawiły i do tej pory nie wiem czemu się tak działo, ale teraz już tak nie jest, a krem sprawuje mi się świetnie, a jest to Tołpa green nawilżenie krem pod oczy.


Dzisiaj to już tyle. Przedstawiłam Wam moje ulubione kremy w jesiennej pielęgnacji. A teraz podzielcie się waszymi typami. Oczywiście dajcie też znać czy Wam się podoba nowy wpis.
Mam nadzieje też, że widać zmianę w jakości zdjęć, ponieważ w końcu postanowiłam zainwestować w aparat.

Zapraszam też do polubienia mnie na facebooku i zaobserwowanie w bloggerze.

Na dzisiaj to już wszystko, zapraszam na kolejny wpis, trzymajcie się ciepło.
Papa.


środa, 8 kwietnia 2015

Moja pielęgnacja twarzy.

Witam Was po świętach, kilka dni przerwy było, ale cóż, trzeba wracać do prawdziwego życia. Właśnie dlatego przychodzę do was z nowym postem, swoją drogą to nagromadziło się w mojej głowie kilka pomysłów na posty i mam nadzieję, że uda mi się je zrobić w najbliższym czasie, bo chciałabym aby pojawiało się ich więcej.
A dziś, chciałabym się z wami podzielić tym jak dbam o swoja skórę twarzy. Wiem, że moja pielęgnacja nie jest pewnie idealna, ale w ciągu ostatnich dwóch lat zmieniła się ona diametralnie, oczywiście na lepsze i efekty są naprawdę imponujące.
Jeszcze jakieś 2 lata temu nie używałam zbyt wielu kosmetyków, bo twierdziłam, że jest mi to nie potrzebne. Fakt, że również nie malowałam się codziennie, ale jednak każda skóra potrzebuje odpowiedniej pielęgnacji. Ja jestem posiadaczką skóry normalnej, która lubi się przetłuścić, ale również przesuszyć. Borykam się również z problemem, który dotyka większość kobiet, a jest trądzik, blizny, przebarwienia... Jest tego bardzo dużo, do tego jeszcze dochodzą ciemne cienie pod oczami. Żeby to wszystko zakryć muszę używać mocnego korektora, podkładu, co również powoduje często różne zmiany na twarzy, no i tak koło się zamyka.
Moim "złotym środkiem" na to wszystko są następujące produkty, których większości używam już od długiego czasu, a niektóre są nowe i jestem bardziej w fazie testowania, ale się sprawdzają.

Zacznę może od tego co robię wieczorem. Wtedy wydaje mi się, że nasza pielęgnacja jest najważniejsza.

Żeby zmyć makijaż używam dwóch produktów: jednym jest to płyn do demakijażu oczy, a drugim płyn micelarny. O ile bez tego pierwszego jestem sobie w stanie poradzić i nie potrzebuję go tak bardzo; to bez tego drugiego nie jestem sobie w stanie wyobrazić demakijażu.

To są właśnie moje 2 produkty. Jeżeli chodzi o Garniera to myślałam, że będzie lepszy, ale jest całkiem spoko, czasami tylko nieco sprawia, że pieką mnie oczy.
Co do L'oreala to jeszcze nie mam opinii, bo używam go od niedawna, ale jest zdecydowanie lepszy od mojego poprzedniego płynu z Kolastyny, po którym piekły mnie oczy, ten jest bardzo delikatny, ale na pewno zrobię jego dokładna recenzję za jakiś czas.